Wprost z borów sosnowych wystrzelił i stał się symbolem dynamicznego rozwoju, czy dzięki położeniu geograficznemu – logistycznie ułatwiającemu rozwój, bo na przecięciu dwóch linii kolejowych (Kolei Warszawsko – Wiedeńska i Kolei Iwanogrodzko – Dąbrowska), czy dzięki bogactwom surowców naturalnych – to nie istotne. Ważne, że znakiem dynamicznego rozwoju się stał Sosnowiec wcześniej zwany Sosnowicami.
W 1902 r. 61 tysięczna wieś Sosnowiec zyskuje prawa miejskie, a jedenaście lat później w tym pięknym miejscu na świat przychodzi Edward Gierek. Oczywiście nie tylko on potomkiem jest Sosnowca, wiele znanych osób pochodzi z samego centrum Górnośląskiego Ośrodka Przemysłowego. Ciekawe to miasto, pełne historii i opowieści krążących ulicami, opowiadanych przez najstarszych mieszkańców w formie przypowieści. Mimo, że najmłodsi już mogą nie pamiętać lub ważniejsze rzeczy w głowie teraz mają – to to miasto dzięki historii i armii niebanalnych osobistości stamtąd pochodzących żyje nadal. Sercem jego jest historia.
Edward Gierek urodził się 6 stycznia 1913 r. – ważna to postać dla polskiej historii, z pewnością nie mi ją oceniać. Gierek po pobycie we Francji i Belgii , w roku 1934 wraca do Polski. Cały czas spędzony poza granicami kraju spędzał aktywnie działając w różnych ugrupowaniach politycznych, szkoląc języki obce takie jak francuski czy flamandzki.
…. nie jest to jednak rozprawka historyczna więc do rzeczy. Gierek był doskonałym pijarowcem, by kreować swój wizerunek w przeciwieństwie do Gomułki spotykał się z robotnikami, obiecywał i starał się przenieść burżuazyjne obyczaje do Polski, pokazywał się jako „ludzki polityk” dopasowywał sposób mówienia do odbiorców. Mimo wszystko koniec jego kariery był połączony z kryzysem gospodarczym kraju wynikającym z zadłużenia Polski w krajach zachodnich.
Tematem, który chcę tu poruszyć jest zasadność budowania strategii wizerunkowej miasta Sosnowiec w oparciu o postać Edwarda Gierka. Odchodząc zupełnie od wdawania się w dyskusję dotyczącą zasług i win, będąc dalekim od oceny działań zastanawiam się czy dobrym wyborem jest wybranie do takiego działania postaci, która ma tyle samo zwolenników ilu przeciwników. Nie mam najmniejszego zamiaru opowiadać się w tej chwili po żadnej ze stron, nie taka moja rola. Ja zastanawiam się „czemu on” ?
Sosnowiec jest akurat miastem, w którym urodziło się wiele znanych i zasłużonych osób. Sosnowiec jest miastem, w którym takich osób jest cała armia. Wystarczy popatrzeć: Ryszard Bartel, który dodawał Polsce skrzydeł, a naukę rozpoczynał właśnie w Sosnowcu, Włodzimierz Sedlak, twórca polskiej szkoły bioelektroniki i elektromagnetycznej teorii życia, czy na koniec, ale nie jako ostatni Jan Kiepura, tenor i aktor o sławie międzynarodowej, którego nikomu przedstawiać nie trzeba. Honorowymi obywatelami są takie postaci jak Edward Rydz – Śmigły czy Józef Piłsudski.
Nie chodzi mi w tej chwili o to byśmy wybrali postać do kampanii wizerunkowej miasta. Zastanawia mnie zasadność dokonanego wyboru. Czy nie jest to zbyt duże ryzyko ? Czy do takich działań nie powinno wybierać się osób, które chociaż są bardziej lubiane powszechnie niż nie lubiane ?
Pozostałości komunizmu przebudzą się wraz z Panem Edwardem i rozbudzą na nowo potencjał drzemiący w Sosnowcu ? Ludzie zaczną przyjeżdżać do Sosnowca ponieważ Edward Gierek tam właśnie się urodził ? Ludzie to wiedzą. Nie motywuje ich to do podróży.
Kreowanie wizerunku miasta nie jest prostą sprawą i trzeba wziąć pod uwagę wiele zmiennych budując koncepcję takiej strategii. Możliwe, że pomysłodawca kończył studia jeszcze w czasach gdy tłumaczono, że skoro ktoś jest I sekretarzem to znaczy, że zna się na rzeczy, wie co robi i należy go popierać.
Zastanawiam się tylko, czy nie lepiej wydobyć prawdziwe wartości miasta, pokazać że Sosnowiec jest miastem wybitnie bogatym w zabytki i atrakcje turystyczne, że ciągle rozwija swoją bazę hotelową i rozwija się kulturalnie. Nie zastanawiałem się nad tym jaką strategię ja bym przyjął i co było by rdzeniem działań. Z pewnością jednak nie podjąłbym ryzyka budowania instytucji ambasadora na postaci, której liczba zwolenników jest równa liczbie przeciwników – niezależnie od moich poglądów politycznych.
Pozdrawiam.