Jednym zaklęciem zmieniam dziś w jutro
By innym niż dziś było
Byś w dziś, dziś nie utknął
By się wydarzyło
To wszystko, co zdarzyć się może
Na codzień – w dzień pożerających szarościach
Są spojrzeń zorze
W zapomnianych miłości naleciałościach
Realizm wojska emocji przytłacza
I nie ma już duszy
Nie ma już za czym płakać
Ni czego z tych łez uszyć
Nie ma też śmiechu co wił się po blokach
Zniknął gdzieś, odszedł
Ty miałaś go w oczach
Ja w sercu go noszę
I mam tylko nadzieję, że strzec go potrafię
By nie zginą i trwał w nas
Oglądał nas jak fotografię
Zgasł …
A i fotografia żółcią rdzewieje
Czas to już najwyższy
Ja mam ten śmiech, mam i Ciebie
Słabi, silniejsi razem niż z osobna wszyscy