maluję marzeniami rzeczywistość
nagą i piękną, ciszą krzyczącą
widać przez nią wszystko
i plażę i dzieci co wodę mącą
i słowa widać jak lecą w miejscu
i giną w tej ciszy
niezależnie od znaczeń i ilości wersów
giną, a nikt ich nie liczy
narysuję wiersz znowu
czuję że mogę
więc zaufam dziś słowu
wybieram drogę
i ginę w przestrzeni tych słów i fraz wielu
nikt mnie nie zliczy
sam zmierzam do celu
on milczy …
ja milczę i chwilę mam tylko
gdzie jestem ? gdzie on jest
ja czyli on zniknął