Jeśli chcesz poznać dalszą część przygód Roberta – powiedz mi o tym. Chwilowo kolejne części pozostaną nieopublikowane.
Październik 6, 2008
Wrzesień 29, 2008
Wrzesień 25, 2008
Historia człowieka, który kiedyś stał się Bogiem – cz1
Poniżej publikuję opowiadanie – przeczytajcie je bo jest piękną kontynuacją dla wpisu “spełnienie”
Stare budynki zwartym szykiem otaczały małą wijącą się między nimi niczym wstążka ulicę. Nic w niej wyjątkowego nie było – milion takich samych ulic w wielkim mieście się znajduje. Miasto także niczym nie różniące się od innych nie mogło ciekawostkami żadnymi do siebie przyciągać.
Słońce nie było w stanie go obudzić. Wstał na dźwięk przerażającego budzika. Jak zwykle zbyt późno, jak zawsze spóźniony gwałtownym ruchem podniósł się z łóżka. Niemal biegiem zmierzał w stronę łazienki, z bólem standardowym dla pustego żołądka. Koszula, którą zakładał była po prostu czysta … z pewnością nie prasowana, z pewnością nie miał planów co do stroju zakładając ją kierował się tym by wykonać jak najmniej ruchów.
W firmie był postacią znaną. Z pewnością był dobry w tym co robi, z pewnością ceniono go za pracowitość i kreatywność, ale ludzie, z którymi pracował uważali go za niepoczytalnego. Czasem szalał w swoim pokoju, mówiąc lub nawet krzycząc sam do siebie. Był tutaj jak okaz na wymarciu… Kochał swoją pracę, spełniał się w niej i za nic w świecie nie chciałby jej zmienić. Cenił sobie firmę oraz wartości, które jej działaniu przyświecały. Znał swoje miejsce i w ramach swoich obowiązków był ekspertem. Odpowiadał za kontakt ze strategicznymi Klientami korporacji, dzięki czemu na rynku uchodził za samokowity kąsek – także dla head hunterów, którzy dzwonili do niego częściej niż można to sobie wyobrazić. Wszedł do budynku, w którym spędził ostatnie trzy lata. Pokój do którego zmierzał znajdował się na czterdziestym drugim piętrze. Minął recepcję, wszedł do pokoju, usiadł przy biurku i rozpoczął codzienne przeglądanie maili.
Robert, Mike woła Cię do siebie – rzuciła jedna z asystentek wchodząc bez pukania do pokoju.
Idę – mrknął pod nosem i wyszedł z pokoju.
Mike miał czterdzieści kilka lat i w branży był znaną postacią. Kierował działami projektów od kiedy w ogóle słowo projekt zaczęło funkcjonować. Niektórzy śmiali się, że w ogóle on je wymyślił.
Robert zapukał dwa razy i wszedł przez i tak uchylone drzwii.
Biuro Mike’a było jednym z tych biur, o których większość managerów może tylko pomarzyć. Piękne meble, które sam wybrał ukazywały jego charakter.
Dynamiczny i stanowczy szef, w korporacji która była obiektem marzeń.
Siadaj Robercie – powiedział z nie znoszącym sprzeciwu tonem.
Robert usiadł i z dość pewnym wyrazem twarzy spojrzał na swojego przełożonego. Nigdy się nie lubili. Nigdy też tego nie ukrywali. Funkcjonowali nie razem, a obok siebie już ponad trzy lata.
co tam Mike? co się dzieje? – zapytał Robert, z miną zdradzającą, że sam już zaczął zastanawiać się nad odpowiedzią na to pytanie. Mike zdawał się nie słyszeć. Prawdopodobnie, nie słyszał naprawdę. Wiedział co chce powiedzieć i nie bardzo interesowało go co do powiedzenia ma Robert.
Robercie – zaczął, Jak myślisz, co jest najważniejsze w naszej pracy? – zanim Robert zdążył nabrać powietrza zrozumiał, że to nie było pytanie. Wiesz Robercie, że nasze wyniki w tym półroczu przekroczyły o ponad 12% plany, które zobie założyliśmy? Czy wiesz, że jesteśmy najdynamiczniej rozwijającą się korporacją w stanach? Jak myślisz Robercie… dlaczego? zapadła cisza.
Robert zastanawiał się jaki jest cel tej rozmowy i dlaczego szef mówi mu o rzeczach, które są jasne dla wszystkich pracujących w Y&C – największej w stanach i pewnie jednej z największych na świecie korporacji zajmującej się projektowaniem strategii marketingowych.
Robert spojrzał na szefa, zamyślił się przez sekundę, po czym wstał i podszedł do okna. Widok, którym cieszył oczy był bajkowy. Patrzył z góry na mniejsze budynki, samochody i ludzi, którzy nieświadomi swojego celu pędzą przed siebie goniąc codzienność.
Mike, zaczął obserwując nadal niedościgniony punkt na horyzoncie, Mike dziś jest mój ostatni dzień. Nie zostanę w Y&C, oszczędź mi więc lekcji. Chociaż tyle chyba możesz dla mnie zrobić.
Przełożony uśmiechnął się pod nosem.
Wiesz Robert, że nie dostaniesz żadnej pracy – żadnej. Nie pozwolę Ci odejść. Szczególnie w takim momencie – kiedy obaj możemy stanąć na szczycie. Nie tego chciałeś? Być panem świata? Odejście to Twój największy błąd.
Daj spokój Mike – powiedział z uśmiechem. Nie mam na to ochoty, ani czasu. Spojrzał na przełożonego i wyszedł. Dzień minął mu bardzo szybko. Jak nigdy… wszystko czego potrzebował załatwił dziś w mgieniu oka. Wszystko układało się po jego myśli. Ten dzień był piękny sam w sobie.
Wracając zajrzał do ulubionego baru. Nie pił. Nie był też smakoszem. Po prostu raz na jakiś czas lubił napić się whiskey z wodą mineralną i dwoma kostkami lodu.
Najdziwniejsze jest to, że sam do końca nie wiedział czemu miesiąc temu złożīł wymówienie. Zachowywał się jednak w sposób sugerujący, że wie dokładnie co robi. Było wręcz odwrotnie. Nie miał zielonego pojęcia co robi. Znał jedynie swój cel. Wszystko, co miało nastąpić, było nieuniknione dla jego realizacji. Powtarzał to sobie przez ostatnie trzydzieści dni, nie rozumiejąc co to tak naprawdę znaczy.
Mijał ludzi patrząc im w oczy. Zastanawiał się o czym myślą. Kim są. Próbował odgadywać ich imiona. Wracał do domu wiedząc, że ma w sobie tyle odwagi by zrealizować plan, który dopiero kilka dni temu zrodził się w jego głowie. Jeszcze tego wieczoru miał wybrać miejsce, które zawładnie jego życiem na zawsze…
cdn….
Wrzesień 22, 2008
“Wstęp: Formuła”
W poprzednim wpisie czytaliście o planowaniu przyszłości, planowaniu szczęścia. Najwyższa pora rozwinąć ten temat i zająć się nim na poważnie.
Zdarzyło Ci się kiedyś mówić: “proszę tylko nie to, nie mogę oblać tego egzaminu” albo “proszę proszę obym nie zawalił tej rozmowy rekrutacyjnej” … i oczywiście działo się odwrotnie … ? Z pewnością tak. Zastanawiałeś się czemu tak jest, że jeśli bardzo tego nie chcesz i myślisz o tym jak temu zapobiec lub planujesz co ewentualnie zrobić by złagodzić konsekwencje jakiegoś wydarzenia to zawsze coś zprzysięga się przeciwko Tobie… ?
Zawsze ale to zawsze gdy będziesz myślał o tym co można stracić, bądź o tym, że nie chcesz stracić – stracisz. Pewne zależności kształtują świat według z góry ustalonych założeń.
Na dziś mam tylko jedną prośbę. Spróbuj zastanowić się jak może wyglądać jutrzejszy dzień. Wyznacz sobie cel. Myśl o nim.
Słyszałeś takie powiedzenie, że wiara przenosi góry? Spróbuje udowodnić, że jest tak w rzeczywistości. Sprobujemy razem ustanowić reguły wizualizacji naszych marzeń. Oznaczymy nasze plany. Zobaczymy jak się je realizuje. Dla uspokojenia powiem Wam, że sam byłem bardzo sceptycznie nastawiony do planowania rzeczywistości, ale teraz wiem, że to działa i wiem jak. W ciągu ostatniego roku zrealizowałem kilka z marzeń, o których myślałem, że są poza moim zasięgiem – dziś wiem, że nie ma takiej rzeczy, której każy z nas nie mógłby posiadać – ot tak.
Pomyśl o czym marzysz. Może to być coś zupełnie niesamowitego. Może to być cokolwiek.
Wrzesień 19, 2008
part 2 – Po ile przyjaźń? oraz wstęp do planowania szczęścia
Ależ zamieszanie….. Poprzedni artykuł nie miał sugerować tego, że nie warto mieć przyjaciół… nie. Na ich posiadaniu opiera się nasze życie. Są super ważnym elementem naszej egzystencji.
Najważniejszą sprawą jest poznanie definicji przyjaźni. To niesamowity błąd, gdy mówi się o osobie, którą po prostu lubimy “przyjaciel”. Troszkę zrozumienia…. jeśli będziemy codziennie powtarzać jakąś kwestię, stanie się ona dla nas mniej wartościowa. Prosty przykład…: jeśli każdej kobiecie bądź każdemu mężczyźnie na naszej drodze życiowej będziemy mówić “kocham Cię” … to czy to jest coś warte? Czy da się kochać każdego z kim się jest? Jeśli kobieta, która mówiła swoim poprzednim 10 facetom, że ich kocha powie to nam – to czy zrobi to na nas takie samo wrażenia, jak słowa “kocham Cię” wypowiedziane przez kobietę poraz pierwszy?
Czy jeśli każdy kolega i każda koleżanka zostaną nazwani przyjaciółmi – to nie zatrze się różnica między kolegą znajomym i przyjacielem? Czy widzicie różnicę? Ja widzę…
Cóż jest wyjątkowego w przyjaźni, jeśli jest ona masowa? Przyjaźń to produkt luksusowy, a jeśli coś ma być luksusowe to nie może być masowe, to musi być ekskluzywne, nie dostępne dla wszystkich. Pamiętajmy o tym, by ważyć słowa, których używamy, jeśli nie będziemy tego robić – stracą swoją magiczną wartość.
(wstęp do planowania szczęścia)
Potraktuj przyjaźń i miłość i zaufanie i szczerość jak produkty. Potraktuj je tak. Zobaczysz jak zmienią one swój wizerunek w Twoich oczach. Wyobraź sobie, że są to marki, którymi zarządzasz. Zdecyduj się na grupę celową dla tych produktów, zaplanuj sobie jak chcesz je komunikować. Wymyśl i przygotuj strategię dla realizacji postawionych przez każdym z produktów celów. Może ktoś powie, że to trochę nie ludzkie… Jednak popatrz ile razy zostałaś zawiedziona ? Ile razy stanąłeś przed lustrem i powiedziałeś: “stary nie potrzebnie to zrobiłeś” … chcesz wystrzegać się takich błędów… zacznij planować.
Postaraj się budzić z myślą “dziękuję za ten dzień” … zanim go przeżyjesz. Ciesz się nim, planuj wszystkie wspaniałe chwile i dziękuj za nie zanim się staną rzeczywistością. Przyciągaj swoimi myślami dobre rzeczy. Jeśli w coś wierzysz, ale nie mówisz sobie, że wierzysz tylko naprawdę tak jest … zrealizujesz marzenia. Nie ma ograniczeń – świat stoi otworem i jeśli zajmiesz się tym, co dobre – to co dobre przyjdzie do Ciebie
Wrzesień 15, 2008
wideło, czyli jak pokazać, że jest się nowoczesnym
Jakie to modne. WPtv pojawiło się niedawno jako kanał youtube. wow. Pojawił się także kanał banku ING. Pomyślałem, że możnaby się zastanowić nad wartością takich działań. W przypadku banku ING uważam to za dobre rozwiązanie ponieważ fajnie gdy bank potrafi się pokazać od luźnej strony, bo młody target nie koniecznie uwielbia krawaty i niebieskie koszule z białymi kołnierzykami. Potrzebują oni banku przyjaznego, otwartego, “wyposażonego w siły robocze” potrafiące ludzkim językiem (nie finansowym) przekazać informacje o benefitach płynących z prawodzenia rachunku tu, a nie gdzie indziej. Bank ING w Polsce działa odważnie – to cieszy. Szczególnie w internecie, gdzie ludzie weryfikują wszelkie zasłyszne informacje oraz mają możliwość krytykowania – bez wystawiania się na krytykę… ah ta anonimowość. ING pod tym względem działa świetnie i mam nadzieję, że szanowni planujący będą nadal trzmali wysoki poziom działań w sieci. Chociaż w Polsce i tak działają delikatnie…. co innego na świecie… http://www.i-needtogo.com/ – ciekaw jestem kiedy w taki otwarty sposób będą się promowały banki w Polsce.
Co innego WPtv. … poszukuję odpowiedzi na pytanie: Po cholerę? Szef projektu WPtv mówi, że “Liczymy na to, że współpraca z YouTube przyczyni się do umocnienia świadomości brandu WPtv wśród polskich internautów” … serio ? a nie przyczyni się to działanie przede wszystkim to umocnienia świadomości brandu “youtube” ? tylko po co umacniać coś co jest najmocniejsze
? jeśli o mnie chodzi to takie działanie mówi jedynie: “my nie jesteśmy fajni, ale staniemy obok kogoś fajnego i może wtedy też się tacy staniemy”. Zamiast umacniać swoją pozycję przyczyniacie się do utrwalenia w świadmości internautów: “nie wchodźcie na seriws wptv wejdźcie na youtube i tam ewentualnie zobaczcie czy jest coś nowego / ciekawego.”
dużo się dzieje w strefie wideo. Interaktywne, kastomizowene sekwencje, które mają urozmaicić naszą obecność w siecie są szansą dla wielu brandów, ale są też zagrożeniem. To trochę chyba jak ze wszystkim, w odpowiednich rękach stanowi wartość, a w nie odpowiednich doprowadza do żenujących aktywności tłumaczonych niezrozumiałymi sformułowaniami wyciągniętymi żywcem wprost ze słownika wyrazów trudnych dziwnych i ciekawych.
zaczerpnięte z http://w4oczy.wordpress.com
Maj 30, 2008
powiedz stop wariatom życiowym
Gdzie pędzę ? Niesamowicie dziwnie brzmi to pytanie…
Jesteś w liceum uczysz się, nabierasz doświadczenia w przyswajaniu wiedzy. Idziesz na studia znając kierunek swoich zainteresowań. Starasz się mieć jak najlepsze wyniki w nauce…
Bronisz się … brawo
Zaczynasz pracę. Okazuje się, że wiedza nabyta na studiach różni się niesamowicie od teorii wykładanej na uczelni. Okazuje się, że znowu trzeba się uczyć. Uczysz się. Poznajesz kolejne zagadnienia. Wolny czas poświęcasz na studiowanie materiałów związanych z pracą. Zdobywasz wiedzę równocześnie bogacisz się w doświadczenia. Awansujesz … brawo.
Pamiętasz jak niedawno byłeś asystentem? Wczoraj cieszyłeś się z awansu w agencji, dziś jesteś już managerem w korporacji. Pędzisz.
Stop.
Pamiętasz ostatnie 5 lat? Pewnie, że pamiętam. Zrobiłem niesamowity projekt – STOP!
Pytam czy pamiętasz ostatnie pięć lat?!! Pamiętasz jak się poznaliśmy? Jak byłam ubrana?
Co mówiłam? Pamiętasz, co mi obiecałeś na pierwszych wspólnych wakacjach? Pamiętasz, co dałeś mi w prezencie na gwiazdkę?
Gdzie pędzisz?
Z roku na rok, na Twoim koncie co miesiąc jest więcej. Pensje, bonusy, nagrody. Szkolenia, warsztaty, konferencje. Jaką część ostatnich 43 800 godzin zajęła Ci praca? Gdzie wydałeś swoją kasę? Kiedy cieszysz się pensją? Pamiętasz prezent jaki kupiłeś? Pamiętasz … jak się zastanowisz przypomnisz sobie ile na niego wydałeś…, ale spróbuj sobie przypomnieć co Tobą kierowało podczas zakupów…
Stop.
Praca to wspaniała rzecz. To możliwości i szanse. To zwycięstwa i porażki, ale żeby odnaleźć się w tej iluzji musisz zrozumieć wokół czego kręci się świat. Wokół pracy? Wokół pieniędzy? Władzy?
Może warto się zatrzymać. Zastanowić się czy będziesz miał na kogo wydać te pieniądze. Czy będziesz miał komu sprawić nimi prawdziwą radość? Na czyjej twarzy swoją obecnością wywołasz szczery uśmiech…
Stop.
Właściwie to start … tylko może nie pędź najszybciej jak potrafisz, w życiu też obowiązuje ograniczenie prędkości.