mieczem bo czymże walczyć mogę?
słowa i ogień co drzemie w słowie
glos szczęścia co zabił milczenie
jest radość i szczęście i lśnienie jest
to nie miecz to nóż tylko
nie ogień to lecz lód o pomyłko
krzyczy szczęśliwy z wewnątrz mnie głos
i światło jest lśnienie i radość i dość
nożem w lodówce grzebię tym nożem
zimno i masło kamieniem się stało
cieszy mnie jednak choć jest jej za mało
szynka co nie spleśniała i jej zostało
ser zarzygany pleśnią za euro
sałatka z kurczaka i pędy się schodzą
zrobić kanpkę to wojna i o zgrozo
pomidory na dole nie wiem czemu się chłodzą
a masło jest twarde i śmierdzi straszliwie
a ser zjem tym nożem bez masła
właściwie sram na kanapkę – tak!! – to Marek woła
sram znaczy to raczej jest metafora
przecież ten ser tym nożem normalnie kroję
bawię się w maśle nieznanych kształtów
spleśniała szynka z mielonym pieprzem
ja tu chęć kreowania smaków wietrzę
a może tym nożem zamiast w ser ten
w człowieka nóż normalnie nichcący wetknę
wypuści sok jak pomidor przecięty
padnie wygięty na podłodę niczym ta szynka
leżeć tak będzie aż pleśń go obrzyga
a ja się śmiać będę z tej śmierci – to przyznam
chyba, że to nie szynka – to nie jest do śmiechu
nożem chamstwa nie zabiję w człowieku
ta kupa to chamstwo
a śmierć kres jej oznacza
chciałbym by prawda prawdziwsza niźli
złe słowa co niszczą przyjaźń wśród bliźnich
zwyciężyła! ooo dobro wygrywa!! – światło jest jego znakiem
…. a ja mogę normalnie zrobić sobie kanapkę.