cytat, który dziś wydał mi się bliski
Pewnego dnia, gdy synowie i córki jedli i pili w domu najstarszego brata,
przyszedł posłaniec do Hioba i rzekł: «Woły orały, a oślice pasły się tuż obok. Wtem napadli Sabejczycy, porwali je, a sługi mieczem pozabijali, ja sam uszedłem, by ci o tym donieść». Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: «Ogień Boży spadł z nieba, zapłonął wśród owiec oraz sług i pochłonął ich. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść». Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: «Chaldejczycy zstąpili z trzema oddziałami, napadli na wielbłądy, a sługi ostrzem miecza zabili. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść». Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: «Twoi synowie i córki jedli i pili wino w domu najstarszego brata. Wtem powiał szalony wicher z pustyni, poruszył czterema węgłami domu, zawalił go na dzieci, tak iż poumierały. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść».
Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł:
«Nagi wyszedłem z łona matki
i nagi tam wrócę.
Dał Pan i zabrał Pan.
Niech będzie imię Pańskie błogosławione!»
W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości.
Gdybym tak stanął nad przepaścią
Zobaczyć mógłbym więcej
Mógłbym więcej zrozumieć
W ostatniej chwili
Mógłbym poczuć chłód morza
Dotknięty ramieniem wiatru
Obudzić się w locie
Nie patrząc w dół
Spojrzałbym w oczy światu
Na chwilę krótką jedynie
On zrozumiałby me myśli
Które znikają wraz ze mną
Uderzeniem delikatnym
W ramiona oceanu się oddając
Otwieram dopiero oczy
Budzę się do życia, dobranoc …
Nieskończenie daleka myśl
Poskromiła moje marzenia bez skrupułów
Spojrzała na nie z uśmiechem
I zniknęła
Pojawiała się zawsze gdy marzyłem
Gdy nieokiełznana radość targała mym umysłem
Chciałem ją zabić, ale zrobić to mogę tylko wtedy
Gdy sam zniknę
A może jest jakaś siła
Gdzieś ponad wszystkim, ponad bytem
Bym mógł dalej płynąć – nie myśleć
Bym marzył z dawnym zachwytem
Ruszyłbym po nią zbrojny w idee
Z mieczem bajecznym i tarczą z prawdy
To wolność słowa to piszą ludzie
Lecz marzyć tutaj nie może każdy
Nie dane to wszystkim
Przykre – lecz wstęp jest wzbroniony
Do domu rozpusty słowa ? burdelu słabości ?
Nie wejdziesz ….. słowem natchniony
Siadasz i krzyczysz myślami w przestrzeń
Wysyłając częstotliwości skomplikowane
Wszechświat cicho lecz odpowiada
Marzenia są zakazane
Nie dane mi dotknąć Cię ni pozbyć się myśli
Co niszczy, ścina mnie z nóg jak wódka
Marzenie moje że miał Cię będę
zniknie ze mną – utonie w smutkach