kiedyś myślałam, że zabraknie mi
sił, by wstać i przenieść ostatnią cegłę
do twierdzy bezpiecznej, marzeń moich
strzegącej przed kroplami rzeczywistości
niczym robot w tą i w tamtą stronę
przemieszczając się z ogromną
prędkością, przenosiłam sekundy
na ramionach wiatru
nim jedno słowo Twoje zderzyło
się z twierdzy mej potęgą, przeniosłam
kolejną ceglę na rękach nieufności,
nie spuszczając z Ciebie wzroku
uderzyłeś z wielką siłą przebijając
się oknem zaufania, musiałam ratować
się ucieczką pomiędzy rozbitymi pomnikami
naszych wspomnień, by o Tobie nie pamiętać
… by o Tobie zapomnieć
i schronić się w twierdzy, gdzie trzymam me serce
czy ktoś opowie moją historię? gdy zniknę
jak opowiedzą moją historię? gdy przestanę
być jak odpowiem na wszystkie pytanie, które
zostaną zadane? cenisz przyjaźń ? słyszysz mnie
hej słyszysz?! nie …
czuję, że szliśmy w dobrą stronę cały
czas. kto uratuje teraz moją duszę? kto
zrozumie, że czuję się jak ktoś inny? kto
będzie w stanie złapać upadającego anioła
gdy podłożę mu nogę?
jak to możliwe, że żyłem w mroku. od czasu
gdy otworzyłem oczy minęło tyle już lat. minęło
minut tak wiele. wiem że świat nie funkcjonuje
tak jak byśmy chcieli, ale nie pozwól
by smutek połamał ci drabinkę miłości …
wspinaj się..
stan silnego pragnienia. konkretny i dynamiczny.
miód na zmęczone ciało. pojawił się nagle
równocześnie z bólem brzucha. nie wiedziałem
dlaczego niepoliczalne dwieście mgnień oka
przeminęło w chwilę.
jedno drugie i trzecie wypowiedziane dawno,
pojawiło się nagle z radością klaszcząc w dłonie.
gdy prawdą jest słowo – życie kolor zmienia. gdy myślę
o niej smutek przejmuje kontrolę. gdy myślę
o niej zasypiam
sto dziewięćdziesiąt dziewięć i dwieście.
oto jesteś. prawdziwa. uzasadniona.
jedyna. szczera. długo oczekiwana. spontaniczna.
właściwa. przemyślana. dająca nadzieję na lepsze juto.
oto jesteś. spełniona. witaj obietnico.